czwartek, 13 września 2007

Zginął przywódca plemienny sunnitów szejk Abu Risza

Szejk Abu Risza/ Al Jazeera

Czołowy przywódca plemienny arabskich sunnitów szejk Abdul Sattar Abu Risza zginął w czwartek w wybuchu przydrożnej bomby niedaleko swojego domu w Ramadi, stolicy prowincji Anbar na zachodzie Iraku - poinformowała telewizja iracka.

- Samochód szejka został całkowicie zniszczony w wybuchu - powiedział przedstawiciel policji w Ramadi. Dwóch ochroniarzy Abu Riszy jest poważnie rannych. Szejk był sprzymierzeńcem stanów Zjednoczonych w walce z organizacją Al-Kaida w Iraku. W zeszłym tygodniu spotkał się z nim podczas niezapowiedzianej wizyty w Iraku prezydent USA George W. Bush. Abu Risza doprowadził do przymierza szejków plemiennych w prowincji Anbar, żeby walczyć z obecnymi tam rebeliantami z Al- Kaidy. Inicjatywa ta jest postrzegana przez władze irackie i amerykańskie jako jeden z większych sukcesów w toku zaprowadzania bezpieczeństwa w Iraku. Jednak ostatnio wśród szejków pojawiły się oznaki podziału, głównie z powodu niezadowolenia z przywództwa Abu Riszy. Nikt na razie nie przyznał się do zamachu.

Źródło: Gazeta.pl

45 talibów zginęło w walkach w centrum Afganistanu


Co najmniej 45 talibów zginęło w amerykańskim ataku lotniczym podczas walk w afgańskiej prowincji Uruzgan w centrum kraju - poinformowało dowództwo oddziałów amerykańskich w Afganistanie.
W komunikacie podano, że do walk doszło w środę w wiosce Aduzay, gdzie oddział rebeliantów zaatakował patrol żołnierzy amerykańskich i afgańskich przy użyciu broni palnej i granatów. Patrol odpowiedział ogniem, a kiedy okazało się, że na pomoc rebeliantom przybyły posiłki znad rzeki Helmand - wystąpił o wsparcie lotnicze. Od początku roku w Afganistanie zginęło w walkach ponad 3900 osób.

Źródło: Rzeczpospolita

Immediate Response 2007


Na wędrzyńskim poligonie trwają ostatnie przygotowania żołnierzy wyjeżdżających do Afganistanu w ramach II zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. We wspólnym szkoleniu pk. "Immediate Response 2007" uczestniczy niemal 1200 polskich żołnierzy wspieranych przez około 250 amerykańskich żołnierzy z Gwardii Narodowej stanu Illinois.

Od 3 września br. na terenie Ośrodka Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Wędrzynie intensywnie ćwiczą, wchodzący w skład batalionu manewrowego, żołnierze z 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej i 6 Brygady Desantowo-Szturmowej. Niemal 800 osobowym batalionem mającym stanowić trzon II zmiany PKW w Afganistanie dowodzi ppłk Piotr Zieja.
Dowódcą polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie będzie gen. bryg. Jerzy Biziewski, w Polsce dowodzący 1 Brygadą Pancerną w Wesołej. Na poligonie szkolą się również żołnierze pozostałych elementów polskiego kontynentu, w tym m.in. CIMIC, operacyjno-doradcze zespoły łącznikowe (z ang. Operational Mentoring Liasom Team - OMLT) oraz sztab.
Dotychczas pododdziały polskiej grupy bojowej ćwiczyły piesze patrole, działanie na punkcie kontrolnym, konwojowanie, odbijanie zakładników, a na specjalnej ścieżce dydaktycznej żołnierze uczyli się o najczęściej spotykanych w Afganistanie minach i improwizowanych ładunkach wybuchowych. Przeprowadzone zostały również polsko-amerykańskie treningi dla snajperów i artylerzystów. Ze strony amerykańskiej w szkoleniu bojowym biorą udział żołnierze ze 130 i 178 pułku piechoty Gwardii Narodowej stanu Illinois, którymi dowodzi ppłk Sean Mulcahey. Od niedzieli, tj. 9 września br. Polacy i Amerykanie prowadzą wspólne szkolenie w Centralnym Ośrodku Zurbanizowanym ćwicząc obronę i zdobywanie budynków. Aktualnie odbywa się zgrywanie działań na poziomie plutonów i kompanii. Od 11 września br. rozpoczyna się kolejny etap szkolenia-praktyczne działanie w ramach ćwiczeń pk. "Bagram II". Ćwiczenia stanowią ostatni sprawdzian polskich żołnierzy przed wyjazdem na afgańską misję.

Źródło: army.mil.pl
Zdjęcia:
Krzysztof Wilewski, kpr. Mirosław Antosz

Wizyta ministra Szczygło w Afganistanie


W dniu 11.09. rozpoczęła się kilkudniowa wizyta ministra obrony narodowej Aleksandra Szczygło w Afganistanie.

Głównyn jej celem jest zapoznanie się ministra z bieżącą sytuacją polityczno-militarną w rejonie stacjonowania Polskiego Kontyngentu Wojskowego, dowodzonego przez gen. bryg. Marka Tomaszyckiego. Ponadto Aleksander Szczygło zostanie poinformowany o efektach dotychczasowego funkcjonowania PKW oraz stanie przygotowań do zakończenia I zmiany kontyngentu. Delegacja odwiedzi wszystkie bazy, w których stacjonują polscy żołnierze. W programie wizyty przewidziano także spotkania z żołnierzami. Wśród osób towarzyszących ministrowi znaleźli się m.in. dowódca Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych, gen.broni Bronisław Kwiatkowski, dowódca Wojsk Lądowych, gen. broni Waldemar Skrzypczak, p.o. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. dyw. Roman Polko. Podczas wczorajszych, uroczystych obchodów szóstej rocznicy zamachów na WTC minister powiedział: Zaangażowanie Polski w walkę z terrorystami, m.in. w Iraku i Afganistanie, zwiększa bezpieczeństwo naszego kraju. (...) To, że w World Trade Center, Madrycie czy Londynie zginęli Polacy, zobowiązuje nas do tego, aby bronić zarówno samej Polski, jak i pośrednio Polaków, którzy przebywają w różnych miejscach Europy i świata. Pytany przez dziennikarzy o perspektywy udziału polskich żołnierzy w misji afgańskiej, minister Aleksander Szczygło powiedział, że na obecnym etapie trudno o prognozy . Nie ma określonego terminu pobytu w Afganistanie, jest określony cel - zmniejszenie zagrożenia terrorystycznego. A ile to będzie trwało, tego chyba nikt rozsądny nie jest w stanie dziś określić - powiedział.

Źródło: MON

niedziela, 9 września 2007

Ambasada Rosji w Londynie pełna szpiegów

Aleksander Litwinienko

Ambasada Rosji w Londynie pełna jest szpiegów - donosi "Sunday Telegraph", powołując się na źródła rządowe. Agentami ma być połowa z 62 rosyjskich dyplomatów.

- Rosyjska operacja szpiegowska w Wielkiej Brytanii działa na skalę notowaną po raz ostatni w latach zimnej wojny - pisze tygodnik. Do zadań rosyjskich agentów, którzy akredytowali się jako dyplomaci, należy rozpracowywanie tajemnic wojskowych, wywiad gospodarczy i obserwowanie działalności przeciwników politycznych Władimira Putina, takich jak Borys Bierezowski.
Po wydaleniu czterech dyplomatów rosyjskich w lipcu - w reakcji na odmowę wydania Brytyjczykom podejrzanego o zabójstwo Aleksandra Litwinienki w listopadzie ub. r. Andrieja Ługowoja - w rosyjskiej ambasadzie, konsulacie i misji handlowej akredytowanych jest 62 dyplomatów.
Połowa z nich, zdaniem źródeł rządowych cytowanych przez gazetę, to agenci wywiadu zagranicznego. Wymieszanie dyplomatów ze szpiegami w proporcji pół na pół, było - zdaniem tych źródeł - utrzymywane przez lata. Tylko na przełomie lat 80. i 90. zakamuflowanych funkcjonariuszy rosyjskich służb specjalnych w Londynie mogło być mniej, ponieważ brakowało funduszy na podtrzymanie ich działalności. Od mniej więcej 10 lat trudności finansowe przestały być hamulcem.
- Nasuwa się pytanie, czym Rosjanie są naprawdę zainteresowani: dyplomacją czy rozpracowywaniem brytyjskich tajemnic politycznych i wojskowych. Jeżeli w grę wchodzi to drugie, to taka działalność może być w (doraźnym) interesie Władimira Putina, ale nie w długofalowym interesie Rosjan - powiedział gazecie Mark Pritchard, konserwatywny poseł, który przewodniczy brytyjsko-rosyjskiej grupie parlamentarnej.

Źródło: Rzeczpospolita

W Afganistanie zginęli dwaj brytyjscy żołnierze


W walkach na południu Afganistanu w ciągu ostatniej doby zginęli dwaj brytyjscy żołnierze i ponad 30 talibów - podano w komunikacie wojskowym w Kabulu.

Dowództwo oddziałów amerykańskich i brytyjskich poinformowało, że do poważnych walk z rebeliantami dochodziło w sobotę i w nocy z soboty na niedzielę w niespokojnej prowincji Helmand, gdzie w zamachu samobójczym w sobotę zginął także afgański funkcjonariusz amerykańskiej firmy ochroniarskiej, a wiele osób zostało rannych.
Dwaj żołnierze brytyjscy zginęli a dwaj inni zostali poważnie ranni w sobotę, gdy ich patrol został zaatakowany w Helmandzie przez dużą grupę talibów. W walkach, jakie następnie wywiązały się na miejscu ataku, zabito ponad dwudziestu talibów.
Od 27 sierpnia - początku prowadzonej obecnie operacji wojskowej przeciwko talibom na południu Afganistanu - zginęło w walkach co najmniej 250 talibów.

Źródło: Rzeczpospolita

Prezydent przerwał wystąpienie w obawie przed zamachem

Prezydent Afganistanu Hamid Karzaj

Odgłosy wymiany ognia w Kabulu sprawiły, że prezydent Afganistanu Hamid Karzaj przerwał nagle przemówienie, które wygłaszał na kabulskim stadionie. Jak podaje agencja Reutera, Karzaj - który w ostatnich latach wielokrotnie był celem zamachów - został błyskawicznie wyprowadzony z podium przez funkcjonariuszy ochrony.

Afgańska policja wyjaśniła później, że nie było zagrożenia - oddano serię strzałów w powietrze wyłącznie po to, aby powstrzymać tłum ludzi, chcących dostać się na stadion i atakujących ochronę kamieniami.
Prezydent uczestniczył w wiecu zorganizowanym w szóstą rocznicę śmierci przywódcy mudżahedinów afgańskich Ahmada Szaha Masuda, który padł ofiarą samobójczego zamachu, dokonanego na dwa dni przed wrześniowymi atakami terrorystycznymi w USA.
Do tej pory nie wyjaśniono, kto stał za zamachem - wskazywano jednak na Al-Kaidę i talibów, przeciwko którym Masud, znany jako "Lew Panczsziru", zorganizował armię tzw. Sojuszu Północnego.

Źródło: Rzeczpospolita

Bush nadal zdeterminowany w sprawie Iraku

Prezydent USA George W. Bush

Prezydent USA George W. Bush oświadczył, że w sprawie stabilizacji Iraku pozostaje "tak samo silnie zdeterminowany jak dotąd".
Odwiedzając rannych żołnierzy USA w bazie sił lotniczych na Hawajach prezydent powiedział, że był podbudowany tym, co zobaczył w Iraku podczas swej niezapowiedzianej wizyty w zeszłym tygodniu. "Wciąż jest wiele do zrobienia, ale moja determinacja jest równie silna, jak dotąd" - dodał.
Te słowa, wypowiedziane na krótko przed ogłoszeniem ważnego raportu na temat Iraku, mogą sugerować, że prezydent nie opowie się za większymi zmianami w strategii USA w prowadzonej od ponad czterech lat i coraz trudniejszej kampanii.
Na początku przyszłego tygodnia szef wojsk USA w Iraku gen. David H. Petraeus i ambasador w Bagdadzie Ryan C. Crocker przedstawią w Kongresie długo oczekiwany raport o sytuacji w Iraku. Zależą od niego dalsze decyzje prezydenta w sprawie wojny i postępowanie Kongresu.

Źródło: Rzeczpospolita

ONZ szkoli kongijską armię


Dobiega końca trzymiesięczny trening, jaki przechodzili kongijscy żołnierze pod nadzorem sił ONZ. Miał on wprowadzić profesjonalizm i skuteczność w szeregi armii Konga.

Wyszkolenie armii jest jednym z głównych celów, jaki stoi przed MONUC - Misją Obserwacyjną Organizacji Narodów Zjednoczonych w Demokratycznej Republice Konga. Trzymiesięczny trening stanowił pierwszy etap systemu szkoleń, jaki jest przewidziany dla żołnierzy FADRC, czyli kongijskiej armii.
Francuscy, indyjscy i pakistańscy obserwatorzy szkolili brygady FADRC w Północnym i Południowym Kivu oraz w dystrykcie Ituri.
MONUC wkroczył do Kongo po zakończeniu sześcioletniej wojny domowej, w której życie straciło ponad 4 mln osób. Wojna w Kongo uznawana jest za najbardziej krwawy konflikt, który miał miejsce po zakończeniu drugiej wojny światowej. W ubiegłym roku w Kongo odbyły się pierwsze demokratyczne wybory w historii kraju.
Druga tura szkoleń rusza w październiku.

Źródło: TVN 24

Przebrani żołnierze izraelscy uprowadzili przedstawiciela Hamasu


Izraelscy żołnierze przebrani na członków sił bezpieczeństwa Hamasu weszli w nocy do Strefy Gazy i uprowadzili wysokiego rangą działacza organizacji Hamas.

Poinformowało o tym izraelskie radio wojskowe, powołując się na źródła palestyńskie. Według izraelskiego portalu internetowego Y-net, uprowadzony został niejaki Muhawesz al-Chadi. Izraelczycy wkroczyli do jego domu w Rafah i wywieźli do Izraela samochodem, eskortowanym przez dwa śmigłowce. Al-Chadi był podobno tak zaskoczony, że nie stawiał żadnego oporu. Źródła palestyńskie informują, że al-Chadi jest rzecznikiem sił bezpieczeństwa Hamasu w Strefie Gazy. Izraelska rozgłośnia wojskowa i portal Y-net nie wykluczają, że uprowadzenie al-Chadiego ma związek z izraelskimi poszukiwaniami kaprala Gilada Szalita, pojmanego w czerwcu 2006 roku przez bojowników palestyńskich, którzy przedostali się tunelem ze Strefy Gazy do Izraela. Zginęło wtedy dwóch żołnierzy izraelskich. Al-Chadi był podobno od dawna związany z bojownikami, którzy tunelami przerzucali broń do Strefy Gazy.

Źródło: Rzeczpospolita

Północnoafrykańska Al-Kaida przyznała się do zamachu w Algierii


Arabska telewizja Al-Dżazira podała, że odpowiedzialność za ostatnie zamachy w Algierii, w których zginęło około 50 osób, wziął na siebie północnoafrykański odłam Al-Kaidy - Al-Kaida w Islamskim Maghrebie.

Organizacja ogłosiła to w oświadczeniu opublikowanym na jej stronie internetowej - powiadomiła Al-Dżazira.
28 ludzi zginęło, a około 60 zostało rannych w sobotę rano w samobójczym zamachu, dokonanym w porcie Dellys na wschodzie Algierii, 70 kilometrów od Algieru. Celem zamachu były koszary wojskowe.
W tej samej części kraju - w mieście Batina - przed dwoma dniami doszło do innego samobójczego zamachu, w którym zginęło co najmniej 20 ludzi, a 107 zostało rannych.
Al-Kaida w Islamskim Maghrebie działała do niedawna pod nazwą Salaficka Grupa Modlitwy i Walki. W ubiegłym roku związała się z Al-Kaidą. Do tej pory przyznała się do wielu akcji terrorystycznych - zamachów bombowych, ataków na siły bezpieczeństwa i porwań cudzoziemców; w tym do zamachu 11 kwietnia w Algierze, w którym zginęły dziesiątki ludzi.


Źródło: Rzeczpospolita/ Reuters

Po atakach na demonstracje wiernych Hamas przyznaje się do "pewnych błędów"


Rzecznik radykalnej organizacji palestyńskiej Hamas Fawzi Berhum przyznał w Gazie, że jej policja "popełniła pewne błędy", interweniując przeciw demonstracji modlących się sympatyków umiarkowanego Fatahu; zraniła przy tym 30 osób i poturbowała dziennikarzy.

Incydenty zaczęły się w piątek w południe, gdy "siła wykonawcza", jak nazywają palestyńscy islamiści swoją policję, zaatakowała w kilku miejscach muzułmańskich wiernych, którzy na wezwanie lojalnych wobec prezydenta Mahmuda Abbasa władz Autonomii Palestyńskiej modlili się na ulicach. Był to demonstracyjny gest nieufności wobec imamów, którzy - według władz Autonomii - są kontrolowani przez Hamas. Rzecznik Hamasu, tłumacząc się z pobicia i poranienia wielu modlących się przez agentów "siły wykonawczej", oświadczył: "Z powodu zamknięcia granicy i embarga nałożonego przez Izrael na Strefę Gazy członkowie siły wykonawczej nie mogli wyjeżdżać za granicę i otrzymać odpowiedniego przeszkolenia policyjnego, aby nauczyć się postępować z demonstrantami i dziennikarzami".

Źródło: Rzeczpospolita

Wybuch samochodu-pułapki w Bagdadzie, 10 zabitych



Wybuch samochodu-pułapki zabił 10 ludzi i ranił ok. 30 w szyickiej dzielnicy Bagdadu zwanej Miastem Sadra.

Samobójczego zamachu dokonano o zmierzchu koło posterunku policji i targowiska, na którym wielu ludzi robiło właśnie zakupy. Iraccy policjanci strzelali do samochodu zamachowca, który nie zatrzymał się na posterunku kontrolnym. Chwilę później doszło do eksplozji. Zniszczonych zostało kilka samochodów i sklepów.

Źródło: Rzeczpospolita

Serbia przestrzega USA przed uznawaniem niepodległości Kosowa

Premier Serbii Vojislav Kosztunica/ Interia

Serbia przestrzegła Stany Zjednoczone przed uznawaniem Kosowa jako niepodległego państwa, a jednocześnie wezwała Radę Bezpieczeństwa ONZ do przeciwdziałania "waszyngtońskiej polityce siły".

Premier Serbii Vojislav Kosztunica zareagował w ten sposób na oświadczenia amerykańskich osobistości oficjalnych, sugerujące uznanie niepodległości Kosowa przez USA, jeśli do końca tego roku Serbowie i kosowscy Albańczycy nie znajdą kompromisu. Kosztunica wydał oświadczenie, w którym zarzuca Stanom Zjednoczonym, że grożą Serbii "nielegalnym uznaniem kosowskiej deklaracji niepodległości".
"Prowadzącpolitykę siły, Stany Zjednoczone otwarcie zagrażają suwerenności i integralności terytorialnej Serbii" - głosi oświadczenie Kosztunicy. Premier przypomniał w tym kontekście, że Serbia jest "państwem uznawanym przez społeczność międzynarodową i członkiem ONZ". "Rząd serbski ostrzega Radę Bezpieczeństwa ONZ, że integralność terytorialna Serbii jest zagrożona" - napisał Kosztunica. Wezwał Radę do "sięgnięcia po adekwatne środki wobec polityki siły Stanów Zjednoczonych".

Źródło: Rzeczpospolita

sobota, 8 września 2007

Bush i Putin rozmawiali o tarczy

George Bush i Władimir Putin po dzisiejszej rozmowie w sprawie tarczy antyrakietowej

Władimir Putin liczy na kontynuowanie "pozytywnej dynamiki w rozwoju stosunków z USA". Prezydent Rosji rozmawiał dziś z przywódcą USA Georgem Bushem o projekcie zainstalowania tarczy antyrakietowej w Europie, ale nie podano żadnych szczegółów.

- Rosja i USA będą w dalszym ciągu pracować nad znalezieniem rozwiązania problemu dotyczącego planów rozmieszczenia przez USA w Europie elementów systemu obrony przeciwrakietowej - powiedział Putin po spotkaniu w Sydney. Rozmowę z Bushem nazwał "otwartą" i "konstruktywną", choć nie podał szczegółów "wspólnych działań" Rosji i USA.
Prezydent Bush godzinną rozmowę o tarczy nazwał "serdeczną".
Prezydenci spotkali się w stolicy Australii, dokąd przybyli na szczyt 21 państw forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC).

Źródło: TVN 24

Rosyjskie bombowce nad granicą Norwegii

Rosyjski bombowiec strategiczny TU-95 Bear\ enemyforces.com

Rosyjskie bombowce znów pojawiły się na północnym Atlantyku, co spowodowało wysłanie w ten rejon norweskich i brytyjskich myśliwców - podały źródła w armii norweskiej.

Osiem bombowców strategicznych typu TU-95 Bear zaobserwowano wcześnie rano w przestrzeni międzynarodowej nad Morzem Barentsa - poinformował płk Jon Inge Oegland, rzecznik prasowy norweskiej bazy lotniczej w Stavanger. - Zgodnie z procedurami wysłaliśmy myśliwce F-16. Rosyjskie samoloty były blisko norweskiej przestrzeni powietrznej, lecz jej nie przekroczyły - dodał Oegland. Według informacji, które uzyskała agencja AFP, do strefy przelotu rosyjskich maszyn wysłano także jednostki brytyjskie. Prezydent Władimir Putin poinformował 17 sierpnia, że w odpowiedzi na zagrożenie ze strony innych państw Rosja przywróciła na stałe, zaniechane w 1992 roku loty swojego lotnictwa strategicznego poza granice kraju. Tego dnia z siedmiu rosyjskich baz lotniczych w różnych częściach kraju w powietrze wzniosło się 14 bombowców strategicznych wraz z samolotami wsparcia i cysternami.

Źródło: TVN 24

Śmiertelne ofiary amerykańskiego nalotu

W amerykańskim nalocie na Bagdad zginęło 14 osób, a 9 zostało ciężko rannych. Amerykanie nie komentują zajścia.

Według irackiej policji, około godziny 3 w nocy amerykańskie samoloty przeprowadziły atak w bagdadzkiej dzielnicy Mansur. W dzielnicy tej miała się znajdować jedna z baz szyickich oddziałów Armii Mahdiego.
Amerykańskie pociski zniszczyły także pięć domów w okolicy - podają iraccy policjanci.
Dowództwo sił USA w Bagdadzie jak do tej pory nie skomentowało wydarzenia.



Źródło: TVN 24/ Reuters

Australia sprzeda Rosji uran

Premier Australii John Howard i prezydent Rosji Władimir Putin podpisują umowę ws. dostaw uranu

Australia i Rosja podpisały umowę o eksporcie australijskiego uranu do Rosji na potrzeby rosyjskiego cywilnego programu jądrowego, głównie do celów energetycznych, jako paliwo w elektrowniach atomowych.

W umowie obie strony zobowiązały się do pilnowania cywilnego i pokojowego przeznaczenia surowca będącego przedmiotem transakcji. - Cały uran sprzedawany do Rosji zostanie dostarczony przy zachowaniu bardzo ścisłych gwarancji - powiedział premier Australii John Howard. Mimo tych zastrzeżeń Rosja, która również jest w czołówce światowych producentów uranu, będzie mogła przesunąć większą ilość własnego uranu z celów cywilnych na ewentualne potrzeby zbrojeniowe. Podpisy pod umową złożyli premier Australii John Howard oraz przebywający z oficjalną wizytą w Australii prezydent Rosji Władimir Putin. Obaj politycy podczas weekendu wezmą udział w odbywającym się w Sydney szczycie forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC), z udziałem premierów i prezydentów 21 państw. W Australii znajduje się 40 procent poznanych dotąd światowych zasobów uranu. W eksporcie tego kluczowego surowca jądrowego kraj ten dba jednak, by nie był on wykorzystywany do jakichkolwiek celów wojskowych.

Źródło: TVN 24

Osama bin Laden nawraca Amerykę


Przywódca Al-Kaidy Osama bin Laden powiedział w wystąpieniu nagranym na taśmie wideo, że Stany Zjednoczone są słabe pomimo swej wojskowej i gospodarczej potęgi. Dodał, że jeśli Amerykanie chcą zakończyć wojnę w Iraku, powinni przejść na islam.

W trwającym 30 minut nagraniu, wyemitowanym w piątek przez katarską telewizję Al-Dżazira, nie wzywał bezpośrednio do ataków terrorystycznych. Przypomniał, że przywódcy USA nie zakończyli wojny w Iraku pomimo rosnącego sprzeciwu w amerykańskim społeczeństwie.
- Istnieją dwa rozwiązania. Jedno z naszej strony - eskalacja walki z wami. To nasz obowiązek i to czynią nasi bracia. Drugie rozwiązanie leży po waszej stronie - zapraszam was w objęcia islamu - powiedział bin Laden.

Wstępna analiza techniczna "sugeruje", że głos na taśmie wideo zaprezentowanej wczoraj przez telewizję Al-Dżazira, należy do przywódcy Al-Kaidy Osamy Bin Ladena - oświadczył funkcjonariusz wywiadu USA.
Dodał on, że nie dysponuje jeszcze wynikami analizy autentyczności postaci Bin Ladena widocznej na taśmie wideo.
Bin Laden zapowiedział wcześniej, że wystąpi z orędziem do narodu amerykańskiego w związku ze zbliżającą się szóstą rocznicą zamachów z 11 września 2001 roku.
Wideo musiało być nakręcone niedawno, bo bin Laden odnosi się w swym wystąpieniu do zwycięstwa Demokratów w Kongresie i wyboru Nicolasa Sarkozy'ego na prezydenta Francji.


Fragment nagrania Osamy bin Ladena




Reakcja Prezydenta USA na nagranie Bin Ladena


Źródło: Rzeczpospolita/ Reuters

Starcia w Kandaharze


Do poważnych starć z afgańskimi talibami doszło na terenie prowincji Kandahar na południu Afganistanu - podało dowództwo sił USA w Kabulu.

Od 27 sierpnia - początku prowadzonej obecnie operacji wojskowej przeciwko talibom na południu Afganistanu - tylko w prowincji Kandahar zginęło w walkach co najmniej 235 talibów - podano w amerykańskim komunikacie wojskowym. - Ekstremiści z Talibanu, mimo ponoszonych przez nich ciężkich strat w toku tej operacji, nadal podejmują liczne ataki na afgańskie siły bezpieczeństwa - powiedział rzecznik wojskowy USA mjr Chris Belcher. Rzecznik nie ujawnił konkretnej liczby ofiar piątkowych starć w Kandaharze. W walkach w Afganistanie od początku roku zginęło ponad 4400 ludzi - w większości talibów - wynika z amerykańskich danych.

Źródło: Rzeczpospolita